Get Adobe Flash player

Szukaj na stronie:

W naszej Galerii

W tej chwili na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 73 gości 

Na naszej stronie:

Konferencja Ponarska - relacja na www.l24.lt

Temat okrutny, niewyczerpany, do którego trzeba będzie wracać. Konferencja Ponarska

– Ponary są takim elementem, który jest zapomniany. Dopiero teraz dzięki ciężkiej pracy Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska” wrócił do podręczników historii i przychodzi do pamięci ludzi” – powiedział profesor Uniwersytetu Gdańskiego, pracownik Oddziału IPN w Gdańsku dr hab. Piotr Niwiński podczas środowej Konferencji Ponarskiej w Domu Kultury Polskiej w Wilnie.
Konferencja Ponarska była jednym z elementów trwających w Wilnie od wtorku Dni Ponarskich. Jak podkreśliła na wstępie obrad Maria Wieloch, prezes Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska”, organizatora uroczystości, tegoroczne obchody szczególnie ważne, ponieważ w tym roku przypada 75. rocznica zamordowania w Ponarach przez oddziały SS, policję niemiecką i kolaboracyjną policję litewską największej grupy młodzieży – około 100 młodych dziewcząt i chłopców.
alt – Zamordowani w Ponarach między 5 i 30 maja po kilkumiesięcznych męczarniach na Ofiarnej na Łukiszkach – opowiadała Wieloch. Dodała, że tym młodym osobom poświęcona jest książka „Wilno – krew i łzy. Ponary” (ukazała się w tym roku) autorstwa Danuty Szyksznian. – Była jedną z tych młodych dziewcząt sanitariuszek, która też siedziała na Łukiszkach i cudem uniknęła zamordowania w Ponarach. Ta książka poświęcona jest jej koleżankom i kolegom – powiedziała prezes.
Konferencja Ponarska w Wilnie odbyła się już po raz czwarty. Tym razem wykład pt. „Zbrodnia Ponarska – tragiczna konsekwencja okupacji Wileńszczyzny” wygłosił profesor Uniwersytetu Gdańskiego, pracownik Oddziału IPN w Gdańsku dr hab. Piotr Niwiński.

Na wstępie zaznaczył, że w swoim wystąpieniu pragnie położyć nacisk na to, co dzieli Polskę i Litwę, a nie to, co łączy. – Wybaczcie za jednostronność, ale w kontekście Ponar wydaje mi się to słuszne – zaakcentował. Bo jak podkreślił, są trzy elementy, które dzielą te dwa narody: postrzeganie historii, miasto Wilno oraz sojusze. Mówiąc o sojuszach podkreślił, że przed II wojną światową Litwa za głównego wroga uważała ZSRR, a co za tym idzie – przeciwnicy naszego wroga, są naszymi sojusznikami. – Po 41. roku nie tyle sojusznika widziała w III Rzeszy, co większą nadzieję opierała na jej zwycięstwie – mówił historyk, tłumacząc, dlaczego Litwini zaangażowali się w pewnego rodzaju współpracę z III Rzeszą, dość licznie zgłaszając się do formacji policyjnych, które miały bronić nie tylko przed bandytyzmem, ale i stać się podstawą, jak mieli nadzieję, przyszłej niepodległej litewskiej armii.

Realizując swój zbrodniczy plan – wymordowanie miejscowych Żydów oraz polską elitę Wileńszczyzny, która „mogła się Niemcom przeciwstawić” – sformowano specjalne oddziały, które miały mordować ludzi. – Może pójdę bardzo daleko. Przepraszam wszystkich Litwinów na sali, jeżeli poczują się urażeni, ale ta akcja była też po myśli Litwy. Bo pozbawienie elity społeczeństwa polskiego na Wileńszczyźnie osłabiało je również w kontekście zakończonej pewnie gdzieś tam w przyszłości wojny i wtedy możliwości przejęcia władzy ostatecznie przez Litwę nad Wileńszczyzną – mówił. Ale jak zaznaczył, Litwini nie byli sprawcami likwidacji tych elit w Ponarach, to III Rzesza miała taki plan.

– Przyjmuje się, że około 70 tysięcy głównie obywateli polskiej narodowości żydowskiej tam zakończyło swoje życie, ale też Polacy – obywatele polscy polskiej narodowości. Ilu ich było? Nie jestem w stanie powiedzieć. Badania tak naprawdę nawet się jeszcze się porządnie nie zaczęły. Mówimy między 2 a 20 tysięcy – wyliczał profesor. Podkreślił, że dzisiaj brak badań, kto zginął w Ponarach, ile dokładnie osób i kim one były.

– Dzisiaj wiemy, że wymordowano nie tylko elitę, ale cały naród żydowski tu, na Wileńszczyźnie. Wśród Polaków wymordowano elitę, ale nawet tej elity nie jesteśmy w stanie wymienić. Znamy nazwiska tylko grupki osób – podkreślił.

– Ponary są takim elementem, który jest zapomniany. Dopiero teraz dzięki ciężkiej pracy Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska” wrócił do podręczników historii i przychodzi do pamięci ludzi – powiedział dr hab. Niwiński. – Jeszcze kiedy 10 lat temu na konferencji we Wrocławiu czy Szczecinie mówiłem „Ponary”, wszyscy się zastanawiali się: „Ale o co chodzi?”. Nikt nie kojarzył tego z Treblinką, z Oświęcimiem, z Piaśnicą, z Babim Jarem. Teraz Ponary stają gdzieś w naszej wyobraźni, w naszej pamięci – mówił historyk. Zachęcił młodzież, aby w przyszłości podjęła badania nad tym tematem „pytając się sąsiadów, starsze osoby o to, co pamiętają, kto zginął, kim był i jak te czasy wyglądały”.
– Temat okrutny, temat jeszcze niewyczerpany, temat, do którego trzeba będzie wracać – podsumował dr hab. Piotr Niwiński.
To, że wileńskie Ponary kryją w sobie jeszcze wiele tajemnic, mówił także dyrektor Państwowego Muzeum Żydowskiego im. Gaona w Wilnie, Mark Zingeris.

– Nasze odkrycia pokazały, że statystyka sowiecka była bardzo niedokładna. Że terytorium Ponar jest znacznie większe niż uważano dotychczas. Do obecnych 19 ha musielibyśmy dodać jeszcze co najmniej 30 ha. Odkryliśmy sześć nowych dołów miejsc mordu. Nikt nie wie, czyje zwłoki tam spoczywają – opowiadał Zingeris. Dodał też, że niedawno robotnicy Kolei Litewskich znaleźli szczątki ludzkie tuż przy torach kolejowych nieopodal Ponar. A więc dotychczasowe dane na temat ofiar w Ponarach mogą się bardzo zmienić.

– To, że pod ziemią dzięki nowoczesnemu sprzętowi zostały odkryte tam nowe linie kolejowe, mówi o tym, że to była ogromna fabryka śmierci, która powinna być znana w Europie i na świecie – oświadczył dyrektor Państwowego Muzeum Żydowskiego im. Gaona w Wilnie.

Po konferencji odbyła się prapremiera filmu Bronisława Bubiaka „Ponary – nóż w serce”. Złożono też kwiaty pod umieszczoną w DKP (w 2010 r.) tablicą upamiętniającą pomordowanych w Ponarach.

I.K.

link do artykułu: http://l24.lt/pl/spoleczenstwo/item/209965-temat-okrutny-niewyczerpany-do-ktorego-trzeba-bedzie-wracac-konferencja-ponarska